wtorek, 17 lutego 2015

Efekt treningów z Jillian Michaels

Udało mi się skończyć kilka treningów Jillian. Przyznam, że po Ewie była dla mnie objawieniem.
Na pierwszy ogień poszedł "30 days shred" , później "Ripped in 30 days". W międzyczasie "6 week 6 pack", oraz z racji kontuzji barku, "Killer Bun's & tights", po czym dziarsko zabrałam się za "Body Revolution"(którego zreszta nie skończyłam, bo za bardzo spodobał mi sie trening siłowy; co nie znaczy, że kiedys nie wrócę do BR, w sumie dotarłam do 10 levelu :). Opisy i recenzje tych treningów zamieszczę już wkrótce.

Po ukończeniu tego jakże interesującego zestawu dorobiłam się tego:












Zdjęcia pochodzą z 10.2014 r, przyznam, że mniej więcej 2 m-ce wcześniej nieśmiało dołączyłam do treningów Jillian domowy trening siłowy dla początkujących z forum SFD. I w ten oto sposób połączyłam "dywanówki"  z treningiem siłowym :)
W sumie czysto z Jillian trenowałam od 20 stycznia do początków lipca, później 3 x w tygodniu ćwiczyłam z  Jill + 3 x w/w trening siłowy.

niedziela, 15 lutego 2015

Jak rozłożyć makro, czyli co jeść przed treningiem, po treningu i przed snem?

Temat, który rodzi wiele teorii. W poniższym wpisie postaram się ukazać w przejrzysty sposób co i kiedy jeść, żeby treningi przynosiły efekt.
Na początek oczywiście należy wyliczyć swoje zapotrzebowanie kaloryczne i rozkład makroelementów B/W/T czyli udział białek, węglowodanów i tłuszczów w naszym codziennym menu.
Zacznijmy od krótkiego przedstawienia roli każdego z makroskładników oraz zdrowych źródeł ich pochodzenia:
Białka - jest to podstawowy budulec naszego organizmu, to z niego zbudowane są nasze mięśnie
Źródła białka w naszej diecie:
- drób, wołowina, dziczyzna, wieprzowina, podroby (jeśli ktoś lubi)
-  ryby i owoce morza (pangi raczej unikamy, nie jest szczególnie zdrowym składnikiem naszej diety)
-  jajka -  razem  z żółtkiem, które jest bogatym źródłem białka, witamin i minerałów
-  nabiał - niektórym nie służy jedzenie częściej, niż raz dziennie. Szczególnie osobom ze skłonnością do odkładania tłuszczu w okolicy bioder

Tłuszcze - niezbędne do prawidłowego działania układu hormonalnego. Powinny być w każdym posiłku, spowalniają czas przejścia przez układ trawienny zmniejszając ładunek glikemiczny. Zdrowe tłuszcze to nieprzetworzone, naturalne tłuszcze nasycone (masło klarowane, olej kokosowy, tłuszcz kaczy lub gęsi, tłusta śmietana), jednonasycone (olej z pestek winogron, orzechów ziemnych, ryżowy, oliwa z oliwek) i wielonienasycone (olej z wiesiołka, z zarodków pszennych, z sezamu, oleje rybne)
Źródła tłuszczu w naszej diecie:
- siemię lniane
- orzechy i nasiona
- jajka
- ryby
- awokado
- oleje wymienione wyżej

Węglowodany -ich ilość powinna być dostosowana do osobistych preferencji i trybu życia, jaki prowadzimy. Niektórym z nas służą diety wysokowęglowodanowe, innym nisko.
Źródła węglowodanów  w naszej diecie:
- ryż, kasze, płatki owsiane, chleb razowy, wyroby mączne  - również makarony (najlepiej z mąki razowej/żytniej)
- rośliny strączkowe
- warzywa - większości nie wliczamy do bilansu, zwłaszcza typowej "zieleniny".  Wliczać powinno się: karczochy, gotowana marchew, buraki, ziemniaki , groszek, pietruszkę, seler, dynię, warzywa strączkowe.
- owoce - powinno się do tego podejść z  głową, są to węgle proste, czyli te "niedobre" ;) Ale lepiej zjeść banana czy pomarańcze niż czekoladki. Ja codziennie jem około 200-300g owoców, głównie do śniadaniowej owsianki. Generalnie, owoce powinno się jeść raczej do południa, choć po obiedzie czasem jem grapefruita (podobno pomagają spalać tłuszcz) czy pomarańczę, mandarynkę.




Są dwie metody bilansowania posiłków
:
1. Mówi, że do każdego posiłku powinno się dawać część dziennego zapotrzebowania na białko, węgle i tłuszcze (czyli w przypadku 5 posiłków po 1/5 ze 100%)
2. Mówi, że na śniadanie powinno się jeść najwięcej węgli, a im bliżej wieczoru, tym więcej białka. W tym na kolacje nieśmiertelny twaróg :)
Ja osobiście długo jechałam na metodzie nr 2. Teraz jem węgle przez cały dzień, ale bez popadania w paranoję, nie odliczam za każdym razem równej ilości B/W/T. Ile mi wyjdzie w jednym posiłku, tyle jem, byle bilans na koniec dnia się zgadzał. Wychodzę z założenia, że po prostu chcę żyć zdrowo, a nie zawody na razie się nie wybieram :)

Co jeść przed treningiem?
Węglowodany, proste i złożone. Mniejsze ilości białka i tłuszczu. Idealna jest sławiona wszem i wobec owsianka z owocami, może być z dodatkiem odżywki białkowej.

Co jeść po treningu?
Węglowodany proste dla szybkiego uzupełnienia energii (zapobiega to czerpaniu energii z mięśni), węglowodany złożone, oraz oczywiście łatwoprzyswajalne białko (chude mięso, odżywka białkowa, nabiał po treningu odpada). Można dorzucić niewielką ilość zdrowych tłuszczów, np orzechy czy migdały.  Generalnie zasada jest taka, że ciało po treningu potrzebuje solidnego, wartościowego posiłku, który pozwoli nam się zregenerować. Więc węgle dla uzupełnienia energii, białko jako budulec mięśni, a tłuszcz przydaje się po to,żeby spalać swoje własne zapasy :)
Posiłek potreningowy powinien być  zjedzony max około 0,5-1h po treningu. Jeśli nie mamy możliwości zjedzenia "normalnego" posiłku, możemy zjeść jakiś owoc, a normalna porcje jedzenia pół godziny później.

Co jeść po treningu, jeśli trenujemy wieczorem?
W zasadzie to samo, co wyżej, ale raczej w mniejszych ilościach. Niektórym wystarczy szejk proteinowy (odżywka białkowa + owoce + ewentualnie zmiksowane płatki owsiane).


Optymalna dla większości z nas jest opcja 5 posiłków dziennie w równych odstępach czasu.
Śniadanie jemy zaraz po przebudzeniu, kolacje około 1-2h przed snem.
W żadnym wypadku nie głodzimy się i staramy się w miarę możliwości nie omijać posiłków i jeść regularnie

Tutaj  znajdziecie mój przykładowy jadłospis.


Mam nadzieję, że wyczerpałam temat. Jeśli nie, proszę o pytania w komentarzach lub ewentualnie na priva. W obu wypadkach odpowiem na blogu, żeby i inni czytelnicy mieli z tego jakiś pożytek :)


źródło


piątek, 13 lutego 2015

Jak zostać pączkowym skrytożercą :)

Jedliście wczoraj pączki? Bo ja tak. I to nie jednego, ale sześć. Co prawda nie pełnowymiarowych, ale takich mini...w rezultacie wyszło tyle, jakbym zjadła prawie 3 normalne, no ale cóż, tłusty czwartek jest raz w roku :) A pączków nie jadłam od 12 miesięcy :).
I wiecie co, śmiać mi się chce, jak widzę teksty fitnessowych męczennic: " ja nie jem pączków, jak dieta to dieta...", "Zamiast pączków jem owocki, są lepsze..."(ta, akurat), "Nie jem pączków, idę pobiegać..." (pewnie po to, żeby nie widzieć tych pączków na talerzu). Czy na serio zjedzenie tych kilku pączków sprawi, że coś się stanie? albo chociaż jednego, tak symbolicznie? Jeśli cały rok trzymamy dietę (oczywiście z przerwami na "cheat day", który pomaga przetrwać trudy fit-życia :)), to przecież trochę nadprogramowych kalorii nas nie zabije. Ani nie sprawi, że na następny dzień nie zmieścimy się w drzwiach. Nie popadajmy w paranoję, dziewczyny. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, dobry pączek nie jest zły, a każdemu czasem należy się odrobina przyjemności :)

źródło

 
No to teraz czekam do następnego roku. Znów obeżrę się do nieprzytomności :) A na następny dzień wcale nie zmienię się w:


Zatem miłego pączkowania :)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Z fanki "dywanówek" w Żelazną Damę :D

Kto jest stałym bywalcem forum poświęconemu treningowi siłowemu, temu określenie "żelazna dama" z pewnością nie jest obce :) Mniej doświadczonym uświadomię, że jest to określenie kobiety targającej "żelastwo", a nie bawiącej się różowymi hantelkami razem z trenerką z YT. Żeby nie było, lubię róż i trenerki z YT. Jedno i drugie z umiarem :)
Za namową dziewczyn z działu Fitness na Wizażu postanowiłam spróbować domowego treningu siłowego. Miałam już jedne hantle 2x 6kg, zaopatrzyłam się w 2x 10kg i pełna entuzjazmu wzięłam się do dzieła. Na pierwszy ogień poszedł trening obwodowy dla początkujących żywcem zerżnięty z forum SFD.
Mamy dwa zestawy ćwiczeń do robienia na przemian 3 razy w tygodniu, z przerwami co drugi dzień. W dni przerw możemy robić cardio lub się lenić :)
Zestawy wyglądają tak:

trening A
1) Wznosy nóg z leżenia(niewskazane dla osób, które mają chory odcinek lędźwiowy kręgosłupa, należy pamiętać o dociskaniu tegoż odcinka do maty)- głównie na dolne partie brzucha


2) Wspięcia na palce obunóż- plecy proste, łopatki ściągnięte, warto zaopatrzyć się w jakieś obciążenie, bo podnoszenie własnego zadka to żadne wyzwanie :) - łydki




3) Przysiady klasyczne z hantlami - technika wykonania prawidłowego przysiadu tutaj - czworogłowy uda, mięśnie pośladkowe, w mniejszym stopniu dolne brzucha





4) wejście na ławkę z hantlami- plecy proste, łopatki ściągnięte, kolano nie wychodzi za palce.- ja czuję głównie dwugłowy uda i dolne brzucha, ale podejrzewam, że pracuje też czworogłowy i pośladki



5) wznosy z opadu - można też robić na macie lub krześle, piłce. Ja kładłam się na krześle i zahaczałam pięty pod biurkiem ;)-  prostowniki grzbietu, dwugłowe ud, pośladkowe. Ostrożnie z obciążeniem, łatwo o kontuzję.






6) Pompki klasyczne max powtórzeń - jeśli nie dajecie rady klasycznych, zacznijcie od damskich :) - pracuje niemal całe ciało;triceps, barki, plecy, brzuch, latka piersiowa
7) Podciąganie obciążenia wzdłuż tułowia, oburącz- barki




8) Pompki w podporze tyłem - ja robiłam z nogami na podłodze.-  co pracuje, widać na zdjęciu poniżej :)


trening B
1) plank (czyli deska) max czas - jak wygląda i jak go prawidłowo wykonać, pisałam tutaj
2) Martwy ciąg z hantlami - klasyczny czyli na prostych nogach -dwugłowy uda, pośladki, w mniejszym stopniu mięśnie grzbietu.- ciężar ciała przenosimy na pięty, (co nie znaczy, że mamy odrywać palce), łopatki ściągnięte, plecy proste.


3) Wykroki z hantlami - uważamy na to, żeby kolana nie wychodziły przed palce - pracują pośladki, mięśnie dwugłowe i czworogłowe uda.


4) wiosłowanie hantelką - plecy proste, ściągnięte łopatki, rękę unosimy do takiej wysokości, żeby ramie było równolegle do podłogi, opuszczamy powoli, nie zrywając ruchu - pracują mięśnie pleców, w szczególności najszerszy grzbietu, obły mniejszy, obły większy, równoległoboczny  (czyli też to miejsce, gdzie często robią się wałki w okolicach biustonosza ;)). Można robić bez podparcia, ja wole w ten sposób, żeby oszczędzać odcinek lędźwiowy.



5) wyciskanie hantli leżąc (jeśli masz możliwość np na taboretach, ławie wąskiej) Ja robiłam na macie, nie posiadałam na stanie nic, co by mogło zastąpić ławeczkę. Pracują głównie mięśnie piersiowe większe, a w mniejszym stopniu mięśnie zębate przednie, naramienne oraz triceps.

 
6) Wyciskanie hantli stojąc na barki - ja robiłam siedząc, żeby mniej obciążać kręgosłup.- pracują mięśnie barków i  triceps



7) uginanie przedramion (biceps) - jedno z moich ulubionych ćwiczeń, a w zasadzie partii mięśni :) Można uginać obie ręce jednocześnie, ja wolę na przemian. Plecy proste, łopatki ściągnięte, nie "machamy" hantlem, unosimy tylko siłą mięśni, nie rozmachu. Jeśli musicie brać rozmach, to ciężar jest za duży. Pracują bicepsy i mięśnie ramienne (też okolice bicka ;)), w mniejszym stopniu mięśnie ramienno- promieniowe.



 8) wyciskanie francuskie stojąc (triceps) - plecy proste, pilnujemy, żeby ręka nie "uciekała" nam na zewnątrz, warto trenować przed lustrem, albo rękę ćwiczącą przytrzymywać drugą mniej więcej w połowie ramienia. Pracuje mięsień trójgłowy ramienia, w mniejszym stopniu łokciowy



Przed rozpoczęciem treningu bezwzględnie należy zrobić rozgrzewkę trwającą około 15 minut, a po treningu trzeba się rozciągnąć.

Część informacji zdobyłam na stronie KFD, część jest wynikiem mojego skromnego doświadczenia. Sam trening został zalinkowany na początku tego wpisu. Zatem  dziewczyny, hantle w dłoń!  :)

Jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości lub uważacie, że w tym wpisie popełniłam jakieś błędy, piszcie śmiało. Postaram się odpowiedzieć na pytania, a błędy oczywiście poprawie :)

czwartek, 5 lutego 2015

Co wybrać: siłownię czy cardio?

Większość dziewczyn zaczynając swoja przygodę z aktywnością fizyczną  ma przed oczami jeden cel: schudnąć. I tu 90%  bierze się za treningi cardio, a tylko niewielka ilość wybiera trening siłowy. Dlaczego? Być może przez to, że wśród kobiet pokutuje przekonanie, że trening siłowy zrobi z nich Pudziana. Więc zapisują się na zumby, aerobiki, HIITy i inne tego typu treningi (niestety, nie jestem znawcą, a wiem, że sporo tego się namnożyło ;)). A jeśli już trafią jakimś cudem na siłownię, namiętnie okupują rowerki, steppery i orbitreki. Bo przecież celem jest schudnięcie, a wszędzie wbija się do głowy jeden tekst: żeby schudnąć, potrzebne sa treningi aerobowe. Koniec kropka.
Ale czy tak jest w rzeczywistości?

Zacznijmy od tego, jakie niezaprzeczalne zalety posiada trening aerobowy/cardio:
- w trakcie treningu cardio spalamy więcej kalorii niż w trakcie treningu siłowego
- trening cardio poprawia samopoczucie: w trakcie ćwiczeń aerobowych jest wydzielana serotonina, która niweluje podły nastrój i uczucie zmęczenia. To dlatego po treningu z Chodakowską, MelB czy Jillian Michaels padamy na twarz, ale i tak czujemy, że mogłybyśmy przenosić góry :) Oczywiście gwarantem dobrego samopoczucia jest wybranie trenerki czy też rodzaju aktywności, którą się lubi. Ja nie znoszę biegać i wybranie tego sposobu spędzania czasu prędzej przyprawiłoby mnie o rozstrój nerwowy niż euforię ;)
- trening cardio podnosi wydolność naszego organizmu, usprawnia układ krążenia, a co za tym idzie sprawia, że dłużej będziemy się cieszyć dobrym zdrowiem i na starość będziemy dziarskimi staruszkami :)


A teraz, dla kontrastu, zalety treningu siłowego:
- po intensywnym treningu siłowym tempo metabolizmu wzrasta i pozostaje na podwyższonym poziomie przez około godzinę. Powodem takiego stanu jest fakt, że organizm zbiera wszystkie siły, żeby utrzymać przy życiu i zregenerować sponiewierane mięśnie.Według badań podczas regeneracji spalamy dodatkowo o 25% więcej kalorii, niż podczas samego treningu. Czy trening siłowy pozwala wyrobić 125% normy ;)
Dodatkowo na codzienne "odżywienie" mięśni ciało zużywa więcej kalorii, niż na żywienie tłuszczu. Czyli jeśli masz więcej mięśni możesz leżeć i nic nie robić, a kalorie lecą :)
- bezpośrednio po treningu siłowym ciało wygląda na szczuplejsze, mięśnie puchną i zarysowują się pod skórą, wyglądamy lepiej i zyskujemy więcej pewności siebie :)
- silniejsze mięśnie chronią stawy przed urazami
- trening siłowy zmniejsza skłonność do magazynowania tłuszczu wewnątrz jamy brzusznej, a otyłość brzuszna sprzyja chorobom serca.
- trening siłowy ujędrnia ciało, sprawia, że wszystko trzyma się "w kupie". Nic nie zwisa, nie powiewa, a ramiona i pośladki robią się bardziej krągłe.


Więc co wybrać?
Niezależnie od tego, co wybierzemy, kluczową rolę odgrywa właściwe odżywianie, czyli deficyt kaloryczny. Przyjmuje się ok 10-15% poniżej bilansu zerowego. Jak wyliczyć bilans zerowy, pisałam TUTAJ 
Krótko mówiąc, musimy "przepalać" więcej kalorii, niż jemy.
Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że treningi cardio pomogły mi spalić trochę tłuszczu, wyrzeźbiły brzuch, dzięki wstawkom treningu siłowego (Jillian ma takie treningi w swoim repertuarze, choć typowy trening siłowy to nie jest z całą pewnością) podniosły mi tyłek. Ale od lipca zeszłego roku trenuje siłowo i muszę przyznać, że niestety (albo stety) nic tak nie ujędrnia ciała jak ciężary :) Nie tak pięknie nie wygląda, jak szczupłe, delikatnie umięśnione, wyrzeźbione ciało. A cardio mięśni się nie zdobędzie...Zatem wracamy do sakramentalnego pytania: co wybrać? jedno i drugie :)
Można robić treningi siłowe 3 razy w tygodniu, a do tego 2 razy trening cardio. Można najpierw wpaść na siłownie potargać żelastwo, a potem pobiegać na bieżni albo pomachać kończynami na orbitreku (koniecznie w tej kolejności, najpierw ciężary, potem cardio). Pełna dowolność :)

Ta paląca kwestia wygląda troszkę inaczej w przypadku osób, które chcą przytyć. Tak, czasem trafiają się dziewczyny, które chcą nabrać odrobinę masy. W takim przypadku trening cardio jest zbędny, a nawet może byc szkodliwy. Organizm może zacząć pobierać energię z mięśni, jako bardziej kalorycznych od tłuszczu. Oczywiście tu znów kluczową role odgrywa odżywianie, do bilansu zerowego należy dodać 10-15% wyliczonych kalorii. Przy wysiłku pochłaniającym większą ilość paliwa, niż sobie dostarczamy nie tylko nie nowego nie zbudujemy, ale możemy również stracić te mięśnie, które już mamy.

 Tutaj popełniłam wpis o tym, co i kiedy jeść, żeby nasze wysiłki przynosiły efekty


Także dziewczyny, odpowiednio zbilansowana dieta, plan treningowy i do dzieła! Sezon bikini coraz bliżej ;)


W napisaniu tego tekstu podparłam się informacjami znalezionymi na  tej stronie 

wtorek, 3 lutego 2015

Umięśniona piękność(?) - Sandra Prikker

Przeglądając jeden z plotkarskich portali z rasa psa w nazwie trafiłam na zdjęcia holenderskiej trenerki fitness, niejakiej Sandry Prikker. Przyznam szczerze, w pierwszej chwili zachwyciłam się jej ciałem. Krągłe pośladki i ten sześciopak, który z całą pewnością kosztował ją masę wyrzeczeń i lat spędzonych na siłowni.
Według danych wydobytych z internetowych otchłani Sandra ma 24 lata, 162 cm wzrostu i waży 52 kg. I wygląda tak:





Moim zdaniem wygląda świetnie, choć być może mięśnie ma ciut za bardzo rozbudowane. O sztucznych cyckach pisać nie będę, bo to norma wśród fitnessek. Przy tak niskim poziomie tłuszczu nie sposób mieć własne.
Tak czy inaczej, za taki brzuch dałabym się pochlastać. Albo chociaż w połowie taki :) 
Wszystkie osoby przerażone "niekobiecymi" mięśniami Sandry pragnę z całą odpowiedzialnością poinformować, że taka budowę kobieta może uzyskać jedynie ciężkim treningiem siłowym i odpowiednią suplementacją, zapewne pod okiem specjalisty. Dodatkowo prawdopodobnie większość zdjęć jest robiona w okresie redukcji i bezpośrednio po treningu, kiedy ciało jest odtłuszczone/odwodnione, a mięśnie "napompowane" ćwiczeniami. 

Co sądzicie? Piękna? Wysportowana? Czy może przesadzona?

Więcej zdjęć Sandry na Insta

poniedziałek, 2 lutego 2015

Treningi P4P czyli Passion 4 Profession

Chyba dość mało znane, a szkoda. Moim skromnym zdaniem warto się z nimi zaznajomić.

Miałam okazje wypróbować zaledwie 3 z nich:

- 8-minutowy trening ABS czyli jak mieć swój własny sześciopak. I nie mówimy tu o piwie, z którym sprawa byłaby o wiele prostsza ;)



Był to jeden z pierwszych treningów dedykowanych pojedynczej partii mięśni. Robiłam go jeszcze zanim trafiłam na MelB. Z całą odpowiedzialnością polecam. To tylko 8 minut, ćwiczenia nie są lekkie do wykonania, osoby początkujące mogą mieć problem z kilkoma z nich, przestrzegam przed ciągnięciem głowy do klatki piersiowej, a trzeba przyznać, że jeśli ktoś ma słabe mięśnie to kark woła o pomoc ;). W każdym razie brzuch piecze podczas treningu czyli wszystko jest tak, jak powinno być :) Śmiało można wpleść w trening jako zamiennik MelB lub po prostu dodać na koniec treningu całego ciała.

- mój obecny faworyt :) 14-minutowy trening brzucha dla szaleńców ;) czyli "Insane abs workout"


Wielbię miłością wielką i dozgonną :) Jak do tej pory, mój zdecydowany faworyt. Mięśnie brzucha palą, pracują wszystkie, i proste, i skośne, jest coś na dolne i górne partie. Jeśli dla kogoś typowe 10-minutówki to za mało, polecam ten trening. Warto spróbować, dla rozrywki można tez zagonić niećwiczącego partnera, który będzie kwiczał z bólu, a przy ostatnim ćwiczeniu  zestawu będzie się turlał niczym żuczek-gówniaczek :D Ja tak zrobiłam, mój małż turlał się z wysiłku, ja ze śmiechu :D
Jak w poprzednim zestawie, zwróćcie uwagę na to, żeby nie ciągnąć głowy. Jeśli jesteście w stanie, najlepiej po prostu w ogóle jej nie podpierajcie tylko trzymajcie dłonie przy uszach. Przy ćwiczeniach na dolne partie brzucha pamiętajcie o dociśnięciu odcinka lędźwiowego do maty. Ja wychodzę z założenia, że lepiej trzymać nogi trochę wyżej niż wyginać plecy w odcinku lędźwiowym. Czyli opuszczamy nogi tak nisko, jak damy radę bez wyginania pleców w łuk.

- trening pośladków - całkiem fajny, jeśli ktoś lubi komponować swoje treningi z kilku filmików na różne partie.


W filmiku są 3 ćwiczenia na pośladki, powtarzane w 4 seriach: wymachy nóg w podparciu, unoszenie bioder i wykroki. Na początek wystarczy, dla bardziej wymagających raczej szkoda czasu. Brakuje mi tu sztandarowych ćwiczeń na poprawienie wyglądu zadka czyli np. przysiadów i martwego ciągu.

- prawdziwy hardcore, czyli drugi level "Insane abs workout" :)


Trening trwa 23 minuty,  niestety jeszcze nie dojrzałam do tego, żeby go wypróbować, ale z pewnością uczynię to jak tylko level pierwszy stanie się zbyt łatwy. I zapewne również będę go wielbić dozgonną miłością. Przynajmniej do czasu, aż znajdę coś lepszego ;) Jeśli ktoś próbował, proszę o podzielenie się wrażeniami w komentarzach. Wygląda mi na prawdziwą rzeźnię i jestem ciekawa Waszych odczuć :)

Ogólnie treningi P4P wyglądają ciekawie, przynajmniej te na brzuch. Dla niektórych może być wadą fakt, że nie są prowadzone przez istoty z krwi i kości, ale ja osobiście wolę zimny profesjonalizm okraszony odliczaniem powtórzeń i muzyką w tle, niż pełen entuzjazmu rozkoszny kwik prezentowany przez niektóre internetowe trenerki.
Minusem jest to, że na filmiku nikt nie mówi o poprawnym wykonywaniu poszczególnych ćwiczeń, więc to technikę trzeba już po prostu znać. Bardziej doświadczone osoby raczej nie będą miały problemu z wyczuciem, co mogłoby im zaszkodzić. Mniej doświadczone niestety muszą się dokształcić gdzie indziej ;). Plusem tej sytuacji jest to,  że mamy "czysty" trening, bez przerw na tłumaczenie co i jak.